|
Strona 1 z 2 Zazwyczaj idzie się do psychologa lub psychiatry, aby uzyskac ulgę. Powtarzam — ulgę, a nie po to, aby się wyleczyć. Jest taka opowiastka o Johnnym, który — jak utrzymywano — był trochę niedorozwinięty umysłowo. Jednakże, jak się to potem okaże, wcale tak nie było. Johnny brał udział w zajęciach plastycznych w szkole specjalnej, gdzie dano mu do zabawy plastelinę. Wziął kawałek plasteliny, poszedł w kąt i zaczął się nią bawić. Podchodzi do niego nauczyciel i mówi:
— Cześć, Johnny. Na co chłopiec odpowiada: — Cześć. Z kolei nauczyciel: — Co trzymasz w ręku? Johnny odpowiada: — To jest kawałek krowiego łajna. — Co z niego zrobisz? — kontynuuje rozmowę nauczyciel. — Nauczyciela — odpowiada chłopiec. ,,No cóż, Johnny znów cofnął się w rozwoju" — pomyślał nauczyciel. Woła więc dyrektora, który akurat obok przechodził i oświadcza: — U Johnny'ego obserwuję regres. Dyrektor podchodzi więc do Johnny'ego i mówi: — Hej, synu. Na co Johnny: — Hej. Dyrektor pyta następnie: — Co tam masz w ręku? A on odpowiada: — Kawałek krowiego łajna. — Co z tego zrobisz? — pyta dalej. — Dyrektora. Dyrektor dochodzi do wniosku, że Johnnym powinien zająć się szkolny psycholog. Polecił, by posłano po niego. Psycholog jest mądrym gościem. Przychodzi i mówi: — Cześć, Johnny. Na co chłopiec odpowiada: — Cześć. Psycholog mówi dalej: — Wiem, co masz w ręku... — Co? — pyta chłopiec. — Kawałek krowiego łajna. — To prawda — odpowiada Johnny. — I wiem, co z niego robisz. — Co? — pyta chłopiec. — Robisz psychologa. — Nieprawda. Nie mam wystarczającej ilości krowiego łajna!
|