Wstęp Artykuły Recepta na szczęście?

Newsletter

Zapisz się do newslettera aby otrzymywać informacje o nowościach.

Logowanie



Osób na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość 

Statystyka odsłon

Odsłon : 24275
Designed by:
Recepta na szczęście? Email
Wpisany przez Andrzej Skulski   
Spis treści
Recepta na szczęście?
Czesc druga
Czesc trzecia
Wszystkie strony

"Panujące w społeczeństwie przekonanie, że medykament, który jest oficjalnie dopuszczony do sprzedaży, nie może szkodzić, jest jednoznacznie błędne"’ - mówi prof. dr med. W-D Ludwig, przewodniczący niemieckiej Komisji Lekarzy d/s Leków.

Jak wielki wpływ na naszą wiarę w doskonałość różnych leków i medycznych formułek ma reklama wszelkiej maści wymysłów farmakologicznych, i jak solidnie zakotwiczona jest w naszej świadomości propaganda tej gałęzi przemysłu, mówiąca o cudotwórczych walorach jej wyrobów, niech stanowi choćby fakt, że przeciętny konsument rzadko zagląda do ulotki informacyjnej, dołączonej do danego preparatu. I dopóki boli nas głowa, a połknięta pigułka zafunkcjonuje, to jeszcze pół biedy. Ale co dzieje się w przypadku, kiedy tabletka nie tylko nie pomaga, ale na dodatek może poważnie szkodzić? Jaki jest wtedy sens zażywania takiego leku? I w końcu: dlaczego stosuje się tego rodzaju "medykamenty", wmawiając opinii publicznej, że to "dla dobra klienta"?

Z jednej strony mamy,,pacjenta’’, który powie, że w życiu przecież nie zaglądał do ulotki, bo nie zna się na medycynie i lekarzowi ślepo wierzy, bo, jak z dziada pradziada wiadomo, to on na rzeczy się zna, a jakby co, to i instytucje kontrolne gdzieś tam mamy, więc chyba nic złego nam się przydarzyć nie może... Czy jak? Z drugiej strony mamy lekarza, którego nauczono, że taki a taki lek działa na to, a inny na tamto i oczywiście przemysł farmakologiczny, który, jak wynika z coraz częstszych i na szczęście coraz głośniejszych afer i skandali, bardziej zainteresowany jest poszerzaniem rynku zbytu, bo to przemysł i na chłopski rozum: produkuje jak najwięcej, żeby jak najwięcej sprzedawać, bo w końcu o produkcję, zbyt i zysk się rozchodzi.

I tak cierpiący na skutek działań ubocznych pacjent (szczególnie ten z psychiatrii) będzie krzyczał: oni mnie trują, a przemysł farmakologiczny, podparty ,,fachową opinią lekarzy’’ odkrzykiwał: nie my go trujemy, to choroba postępuje... Komu i jak wierzyć, skoro nie ma już zdrowej wiary, gdyż oszukiwani jesteśmy przez masę sponsorowanych informacji, napływających do nas z reklam telewizyjnych i stron kolorowych gazet, zachęcających hasłami typu „weź pigułkę”, a które to informacje dla przeciętnego człowieka stały się już biblią?

Mniejsza z tym, gdy dotyczy to naszych szamponów, lakierów do włosów czy też cudownie samo-myśląco-myjących środków czystości. Ale co w sytuacjach, gdy chodzi o preparaty-medykamenty, które mają nie tylko czyścić nasze ciała od zarazków, ale obiecują jeszcze, że podobno i nasze dusze?

Nie wyobrażam sobie dobrej pani domu, matki, która bez przeczytania etykietki, zaczęłaby używać np. domestosu, kreta czy ace do mycia talerzy i wręcz bez płukania podawała na nich rodzinie codzienne obiady. Dlaczego więc takie zaniedbanie, jeśli chodzi o podawanie leków psychotropowych, które bez czytania ,,instrukcji obsługi’’ łykamy nie tylko sami, ale - co najgorsze - podajemy naszym dzieciom (obojętnie, w jakim wieku)? Wytłumaczenie otrzymamy zazwyczaj proste: Pan Doktor przepisał! On wie, co robi...



 
Bioterapia - Energoterapia. Rekomendacja
Próbowałeś, robić co mogłeś – i nie powiodło się?
Może do osiągnięcia zdrowia i szczęścia potrzeba czegoś więcej?
Bioterapia, bioenergoterapia

Dlaczego tylko nieliczni cieszą się pełnią zdrowia?
Bioenergoterapia czyli uzdrawianie siłą dotyku i myśli
Jak odzyskać zdrowie i pełnie sił życiowych!

Wszyscy mamy w sobie ozdrowieńczy potencjał, immanentną cechę naszej istoty. Jest to siła wrodzona, naturalna i stale obecna.

Więcej …